7.2.34
Podczas wczorajszej (12 marca) sesji Rady Miasta Kielce po raz pierwszy oficjalnie z mównicy padła sugestia przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania prezydent Agaty Wojdy. Co ciekawe, nie wyszła ona od żadnego z radnych, lecz od jednej z mieszkanek Kielc. Czy taki scenariusz jest w ogóle realny?
Przypomnijmy, że w ubiegłym roku prezydent Agata Wojda nie uzyskała wotum zaufania. Teoretycznie, gdyby podobna sytuacja powtórzyła się również w tym roku, radni mogliby złożyć wniosek o przeprowadzenie referendum. Taki wariant wydaje się jednak mało prawdopodobny. Ewentualne nieudane głosowanie oznaczałoby bowiem rozwiązanie całej rady i konieczność przeprowadzenia nowych wyborów.
Sygnały niezadowolenia zaczęły pojawiać się także wśród części mieszkańców, co było widoczne podczas wczorajszej sesji. Anna Wilk z komitetu społecznego Przyszłość Placu Wolności zarzucała władzom miasta brak kompetencji i zasugerowała przeprowadzenie referendum.
– Patrzenie władzy na ręce może kogoś zmobilizować do pracy. Wystarczy spojrzeć na przykłady z Łodzi czy Krakowa. Zobaczymy, co się stanie, gdy rozpocznie się zbieranie podpisów. Chciałabym zobaczyć panią prezydent w sytuacji, w której będzie musiała zmobilizować swoje służby, pracowników, a także samą siebie do działania i zdobywania kompetencji, żeby zrobić coś dobrego dla tego miasta – mówi Anna Wilk.
Władze miasta podkreślają jednak, że pojawiające się sugestie dotyczące referendum mogą być elementem szerszej politycznej gry.
– To, że takie hasło pada, nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem. Już kilka miesięcy temu mówiłam, że według mnie sianie destrukcji i chaosu w Radzie Miasta, próby destabilizowania sytuacji w mieście, mogą prowadzić właśnie do referendum. Myślę, że w kilku głowach taki plan już funkcjonuje – komentuje Agata Wojda, prezydent Kielc.
Przedstawiciele opozycji przekonują z kolei, że ewentualna inicjatywa referendalna nie byłaby inspirowana przez nich, lecz wynikałaby z działań mieszkańców. Nie wykluczają jednak jej poparcia.
– Jeżeli nasze wskazywanie kierunków działań i wnioski kierowane do pani prezydent nadal nie będą przynosiły efektów, a mieszkańcy wyjdą z inicjatywą referendalną, to będziemy ją wspierać – podkreśla Marcin Stępniewski, przewodniczący klubu PiS.
Zarzuty o brak gotowości do wzięcia odpowiedzialności za taki pomysł formułują natomiast radni Koalicji Obywatelskiej.
– Radni opozycji najwyraźniej nie podjęli jeszcze decyzji w tej sprawie. Być może badają nastroje, ale nie mają odwagi mówić o tym wprost, bo wtedy trzeba byłoby wziąć odpowiedzialność za organizację referendum. Jestem przekonany, że Agata Wojda nadal będzie prezydentem – twierdzi Michał Piasecki, przewodniczący klubu KO.
Aby referendum mogło się odbyć, jego inicjatorzy musieliby zebrać podpisy co najmniej 10 procent mieszkańców uprawnionych do głosowania. W przypadku Kielc oznacza to niespełna 15 tysięcy podpisów.